
Z obfitości serca mówią usta - VIII Niedziela Zwykła 2.03.2025 r.
„Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało” – czytam dziś. (...) „Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta”.
Chcesz poznać człowieka? Posłuchaj co mówi i jak mówi. Jakich słów używa. Nie chodzi o to, na ile jest elokwentny, oczytany, ile zna trudnych słów. Posłuchaj czym żyje w swoim wnętrzu. Posłuchaj jakie ono jest. Bo z obfitości serca mówią usta człowieka.
Jeśli łatwo szydzi, obraża, doszukuje się u innych wad, a nawet je zmyśla, nie łudź się, że jest prawym gołąbkiem pokoju. Jeśli potrafi być wulgarny, ordynarny, nie myśl, że wnętrze ma czyste i niewinne. Z obfitości serca mówią usta człowieka.
Jeśli słuchasz człowieka, który nie atakuje, nie oskarża, a stara się tłumaczyć zło dostrzeżone w innych, nie traktuj go jak naiwniaka, który jest nieporadnym fajtłapą co nie zna życia. Bo być może – całkiem to prawdopodobne – masz przed sobą człowieka prawego, który widząc błoto stara się je ominąć i nie tapla się w nim obłudnie narzekając, że tyle go wokół niego, nie w nim samym...
VII Niedziela Zwykła. Poświęcenie krzyży do klas.
Dawid ukryty na pustyni Zif, który mógł odpłacić złem za zło, ale tego nie zrobił – przypomina samego Boga. Bo czyż Stwórca tak samo nie postępuje z nami? Miłość nieprzyjaciół zwykliśmy uznawać za coś niecodziennego. Jeśli jednak przyjrzymy się Bogu i Jego ku nam miłości – widzimy, jak dokonuje się co dzień, chwila po chwili.
Uznanie, że Bóg nie działa na naszą szkodę, może okazać się trudniejsze niż myślimy. Bo z jednej strony spodziewamy się po Nim pomyślności, o nią prosimy. Z drugiej – sumienie wyrzuca nam grzech, odstępstwo, miganie się od zobowiązań, więc unikamy konfrontacji, jakby w przekonaniu, że Bóg powinien się od nas odwrócić.
Miłujcie, błogosławcie, módlcie się – to wymaga odwagi, że słuszność nie jest po stronie siły, lecz prawdy. Boga.
VI Niedziela zwykła -16.02.25 r.
…cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Łk 6
Jezus nazywa błogosławionymi, a więc prawdziwie szczęśliwymi, ubogich, głodujących, zasmuconych i prześladowanych. Trudno przyjąć te słowa, żyjąc w świecie nastawionym na sukces, wygodę i przyjemności. Według Ewangelii szczęście odnajduje ten, kto potrafi zrezygnować z przyziemnych pragnień i dążenia do realizacji własnych ambicji, jeśli oddalają go one od Boga. Kto doświadcza prześladowania ze względu na Chrystusa, może być pewny Jego obietnicy – ‘wielkiej nagrody w niebie’.
Jezus nie tylko wskazuje, kto jest błogosławiony, ale również wypowiada surowe słowa przestrogi: ‘Biada!’. Do kogo je kieruje? Do tych, którzy pokładają ufność w bogactwie, cieszą się beztroskim życiem i zabiegają o ludzkie pochwały, nie dostrzegając potrzebujących. Nie potępia radości, ani posiadania dóbr, lecz przestrzega przed egoistycznym życiem skupionym wyłącznie na własnej wygodzie i doczesnych korzyściach. Przypomina, że wszystko, co otrzymujemy od Boga, ma prowadzić nas do szczęścia wiecznego, a nie utwierdzać w przekonaniu o własnej samowystarczalności.


